Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Zawiera glinkę i organiczny ekstrakt z łopianu. Do cery normalnej i tłustej.

Skład:
Aqua, Kaolin, Glycerin, Bentonite, Butylene Glycol, Sodium
Citrate, Xanthan Gum, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum,
Imidazolidynyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Arctium
Lappa Extract.

Cena :
Ok. 13 zł / 50 ml
Zapach :
Delikatny, przyjemny, nie drażniący
Konsystencja :
W sumie jak w większości maseczek, nie jest ani za gęsta ani za rzadka. Dobrze się rozprowadza.
Opakowanie :
Plastikowa tubka, z estetycznym wyglądem.
Moja opinia :
Maseczka trafiła do moich rąk wraz z przekonaniem, że jest ona peel-of, czyli do ściągnięcia ręcznego. Ku mojemu zaskoczeniu tak nie było, cóż widocznie coś przeoczyłam przy zamawianiu, albo powstał tam błąd, nie wnikam. Maseczka została i trafiła do użytku. Także dziś nadszedł jej czas i zostanie wydarta na głęboką wodę, gdzie wszystkie jej sekrety ujrzą światło dzienne. Do rzeczy. Podoba mi się w niej na pewno zapach, jak już pisałam jest nie drażniący, ładny i nie zadziera nosa, można spokojnie bez obaw nakładać i wąchać. Opakowanie jak opakowanie, malutkie, skromniutkie i różowe. Jak na mnie przystało lubię ten kolor i na pewno to on pomógł mi przy wyborze akurat tej a nie innej. Etykietka na niej jest naklejona, wkurza mnie trochę kiedy wyciskam już praktycznie końcówkę produktu a tu mi się to odrywa, ale cóż poradzić, nie będę zdzierać tego bo by jeszcze gorzej to wyglądało. Co do samego działania, to muszę powiedzieć, że w sumie spełnia swoje zadanie. Produkt dobrze oczyszcza twarz, skóra jest delikatna, miękka i przyjemna w dotyku, ja stosuję ją zazwyczaj na noc. Na niektórych opiniach można przeczytać, że jest uczucie szczypania/pieczenia, ja w sumie w swojej kadencji użytkowej jeszcze tego nie doświadczyłam, nie wiem od czego to ewentualnie zależy. Co do samego zmywania, nie lubię zmywać tego typu maseczek, dlatego opornie mi to idzie i na pewno trochę trwa, chodź maseczka nie zasycha na kamień, jest wtedy taka lepiąca, daje przyjemne uczucie na twarzy. Trwałość również jest do życzenia, bo niestety trzeba większą warstwą maseczki nałożyć na twarz, a co za tym idzie, oczywiście fakt, że szybko się kończy. Osobiście lubię ją, i polecam do wypróbowania, ja ze względów takich jak jej zmywanie i zamawianie, pewnie więcej się nie skuszę, no i oczywiście cena nieadekwatna do ilości również jest mało zachęcająca, chodź z tego co wiem to często bywa na promocji.
Posiadaliście? Jak opinie? A może się skusicie?
Miałam ją i byłam zadowolona :)
OdpowiedzUsuńNie mialam niestety.
OdpowiedzUsuńwyprobuje ;D:)
OdpowiedzUsuńobawiam się, że na dłuższą metę u mnie pojawiłoby się pieczenie- wolę maseczki w saszetkach, gdy mi się nie spodoba- więcej nie kupuję ;)
OdpowiedzUsuńJa nigdy jej nie miałam, mimo że mam mame konsultantkę :)
OdpowiedzUsuńmoja koleżanka jej używała i nie była szczególnie zadowolona. Ja używałam jaśminowej i u mnie się sprawdziła chociaż niesamowicie śmierdzi alkoholem
OdpowiedzUsuńOstatnio jakoś mam ochotę na maseczki, może się rozejrzę za czymś w tym stylu :)
OdpowiedzUsuńTymczasem, nominowałam Cię do Tagu, miłoby mi było gdybyś na niego odpowiedziała :) Szczegóły znajdziesz tu: http://adorosa.blogspot.com/2013/04/liebster-blog-award-tag.html
Miłego wieczoru :)